Obudziła mnie krzycząca Rose.
- Wstawaj. Jest dzisiaj impreza i ty na nią idziesz.
- Nigdzie nie idę.
- Poznasz całą paczkę. Wychodzimy o 17. Ubierz się ładnie.
- Ok. Możesz już wyjść?
Rose
wyszła, a ja wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic,
ogoliłam się, wysuszyłam włosy, ubrałam się, nałożyłam soczewki i umyłam
zęby. Postanowiłam pomalować włosy, w końcu zostało mi jeszcze dużo
czasu. Wzięłam farbę, przebrałam się, aby nie zabrudzić ubrań i zabrałam
się za malowanie. Po pomalowaniu spłukałam nadmiar farby, wysuszyłam
włosy i ponownie przebrałam się w ciuchy na imprezę.
http://www.polyvore.com/cgi/set?id=121726501&.locale=pl
Wyszłam z łazienki i postanowiłam napisać do Cat.
Amelia: Hej Cat. Co u ciebie?
Wzięłam
do ręki MacBooka i zalogowałam się na Tumblrze. Czekałam 3 godziny, a
Cat nie odpisała. Martwię się, może coś się jej stało. Nagle do pokoju
weszła Rose. Co ona tu robi? Jest jeszcze mnóstwo czasu do rozpoczęcia
imprezy.
http://www.polyvore.com/cgi/set?id=121728043&.locale=pl - Idziesz w tym?
- Tak, a o co chodzi?
- W takim stroju, o ile można go tak nazwać, nie chodzi się na imprezy.
- Możesz stąd wyjść? Nie mam zamiaru ubierać obcisłych i wyzywających sukienek i szpilek, jak ty.
- Już idziemy, laska.
Laska? Ona coś jarała przed przyjściem tutaj. Ja jej zupełnie nie rozumiem.
- Przecież mamy jeszcze godzinę do imprezy?
- Ale idziemy teraz. Niall zaraz będzie na przystanku. On nie będzie czekał, a ja nie mam zamiaru iść na piechotę, przez ciebie.
- Ok.
Zeszłyśmy na dół i obie założyłyśmy buty. Wyszłyśmy z domu i poszłyśmy prosto na pobliski przystanek.
- To jednak będziemy jechać autobusem?
- Nie, po prostu Niall tutaj podjedzie, aby mama nie zobaczyła.
- Więc ciocia o tym nie wie?
- Jasne, że nie. Oszalałaby chyba, jakby wiedziała co robię. Mówię jej, że wychodzę do koleżanek.
Po
chwili podjechał czarny samochód, a jego kierowcą był nie kto inny, a
Niall. Rose usiadła koło niego, a ja musiałam siedzieć na kolanach
jakiegoś kolesia.
- Hej, jestem Jake.
- Hej.Amelia. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Ślicznie wyglądasz, kochanie.
- Możesz tak do mnie nie mówić?
- Niegrzeczna dziewczynka. - Niall odezwał się i spojrzał w lusterko ponad swoje Ray Bany.
- Zamknij się Niall. - Uciszyła go Rose i bardzo jej za to dziękuje. To chyba jedyna mądra rzecz, jaką w życiu zrobiła.
Po
20 minutach męczącej jazdy dojechaliśmy pod czyjś dom. Wysiedliśmy z
samochodu i poszliśmy do domu. Jake oplótł mnie swoim ramieniem, ale ja
odsunęłam się dalej i szłam szybciej do domu.
- Niegrzeczna dziewczynka. - Powtórzył Niall.
- Zamknij się, Niall. - Nagle poczułam przypływ odwagi.
- Uspokój się, nie pobij mnie.
Nic
nie opowiedziałam tylko szybkim krokiem poszłam w stronę domu. Przy
wejściu rozdawali kubki z alkoholem. Nie wzięłam go, ponieważ nie
chciałam zrobić czegoś głupiego. - Chodźmy na górę, do mojego pokoju. - Odezwał się Ricky.Poszliśmy
na górę i usiedliśmy na podłodze. Siedziałam między dziewczyną z
brązowymi włosami, z tego co wiem nazywała się Blair i między blondynką,
która chyba nazywała się Jenny.
- Gramy w nigdy dotąd. Czy każdy wie o co chodzi? - Dopytywał się Ricky. Każdy oprócz mnie, oczywiście skinął głową.
- No
więc... - Zaczął tłumaczyć Ricky. - Chodzi o to, że ktoś mówi ,, Nigdy
dotąd np. się nie całowałem” i ta osoba, która to robiła pije z kubka.
Wygrywa ten, który opróżni cały kubek. Daje przegranemu jedno zadanie,
które musi wykonać, a oczywiście przegrywa ten, kto będzie miał
najwięcej drinka w kubku. Rozumiesz?
- Skinęłam
głową, to nie było takie skomplikowane, ale wiadomo, że przegram. Oni
mają tyle mhm... doświadczenia, o ile można to tak nazwać.
- Ja zaczynam. - Powiedział, a wręcz krzyknął Ricky. - Nigdy dotąd nie całowałem się z nikim z tego pokoju.Wszyscy upili łyk, wszyscy oprócz mnie. Następna była Rose.
- Nigdy dotąd nie uprawiałam seksu z nikim z tego pokoju.
Znowu wszyscy, oprócz mnie wzięli łyka.
Czas na Niall'a. Wiedziałam, że wymyśli coś głupiego, aby mnie upokorzyć.
- Nigdy wcześniej się nie dotykałem.Wszyscy wzięli łyka, w tym ja. Nie chciałam być jak głupek.
- Wygrałem. - Krzyknął Niall, a ja się wzdrygnęłam. - To kto przegrał?
- Amelia. - Zaczęła drzeć się Rose, zdecydowanie za dużo wypiła. Nienawidzę jej za to.
- No to... mam prawo dać ci 1 zadanie. Pocałuj mnie.
- Co?! Nie!
- No to zagrasz ze mną w prawda i wyzwanie, sam na sam. Dziś, u mnie.
- Ale musi być dzisiaj? Jestem strasznie zmęczona.
- Tak. Jedziemy już. Zbieraj się.
Wyszliśmy
z domu i wsiedliśmy do samochodu. Tym razem siedziałam z przodu, koło
Niall'a. To nie mogło skończyć się dobrze. Po 10 minutach byliśmy już na
podjeździe jego domu. Szłam za Niall'em do jego pokoju, nawet nie
myślałam o zdjęciu butów, bo byłam strasznie zdenerwowana. Wiedziałam
jakie Niall będzie zadawał pytanie. Pewnie spróbuje mnie zawstydzić, ale
ja się nie dam.
- Nie możemy zagrać kiedy indziej? - Zapytałam, kiedy byliśmy już w jego pokoju.Chłopak
nic nie powiedział, tylko zamknął drzwi na zamek, a ja zaczęłam się
jeszcze bardziej denerwować, bo co on do cholery zamierza robić.
- Siadaj.
Zrobiłam, co powiedział i zaczęłam bawić się swoją bransoletką.
- Zagramy w prawda czy wyzwanie, okej? Ty zaczynasz pierwsza.
- Prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Mmm...
- Dobra, ja zacznę. Prawda czy wyzwanie?
- Prawda
- Cipa.
- Przestań, wiem w co grasz. Nie wezmę wyzwania.
- Całowałaś się kiedyś?
- Jasne
- Ile razy?
- Jedno pytanie. Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Dupek.
- Jak mnie kurwa nazwałaś?
- Tak jak słyszałeś.
- Dawaj to pytanie?
- Podoba ci się Rose?
- Nie masz lepszego pytania?
- Nie.
- Tak, jest seksowna i gorąca.
- To, że taka jest to nie znaczy, że ma się podobać.
- Tak, to właśnie to znaczy.
- Mogę już iść?
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie.
Wstałam z podłogi i zaczęłam iść w stronę drzwi, ale Niall złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do ściany.
- Zostaw mnie, Niall. - Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem. - Proszę. Niall
przycisnął swoją klatkę piersiową do mojej i położył swoje miękkie usta
na moich. Znalazł szparę między moimi wargami i wepchnął tam swój
język. Poczułam jak nasze języki się zaplątały. To uczucie było takie
boskie. Niall oderwał się ode mnie, szybko, o wiele za szybko. - Chcesz zostać? Jest już strasznie późno. Nie chcę, żebyś sama wracała o tak późnej porze do domu.
- Mój dom jest naprzeciwko, nikt mnie nie porwie.
- Wolę mieć pewność.
- Nie mam ciuchów i ciocia będzie się niecierpliwić.
- Dam
ci swoją bluzkę, ciocią się nie martw. Łatwo się ją okłamuje. Ona
wierzy, że Rose chodzi do koleżanek, a tak naprawdę jest u mnie albo na
imprezie.
- Ok.
- Zaprowadzić cię do łazienki?
- Jasne. Dasz mi czysty ręcznik?
- Nie, dam ci mój, może być?
- Nie żartuj.
- Ja
mówię całkiem poważnie. - Wybuchł śmiechem, a w mojej głowie brzmi ten
boski dźwięk, który jest śmiechem zwykłego, a może niezwykłego chłopaka.
- Niall! - Wydęłam wargi i próbowałam wyjść, ale chłopak jeszcze bardziej przycisnął swoje ciało do mojego.
- Dam ci ten czysty ręcznik, tylko się droczę.
Chłopak
zaprowadził mnie do łazienki, dał mi ręcznik i swoją koszulkę. Weszłam
do łazienki, zamknęłam drzwi na klucz, bo z Niall'em nigdy nic nie
wiadomo. Wzięłam prysznic, ubrałam się i umyłam zęby, palcem.
http://www.polyvore.com/in_niall_at_home/set?id=121732474
Wyszłam
z łazienki i poszłam w stronę pokoju Niall'a. Zobaczyłam go,
zmierzającego w moim kierunku. Chłopak złapał mnie za biodra i posadził
na szafce.
- Co robisz? - Zapytałam zdezorientowana.
- Przecież nic nie robię, księżniczko.
- Nie mów tak do mnie.
- Czemu?
- Bo moja mama tak do mnie mówi, plus to jest mega wkurzające.
- Taa...
- Puść mnie.
- Taa...
- Niall!
- Hmm...
- Przestań, chcę spać.
Niall nic nie powiedział, tylko włoży rękę pod moją bieliznę. - Przestań, Niall.
- Wiem, że nie chcesz, abym przestawał.
- Nie masz racji, Niall. W porównaniu do innych, wiem czego chcę.
- Jakich innych?
- Nieważne, zostaw mnie.
Niall
bez słowa postawił mnie z powrotem na podłogę i poszedł do swojego
pokoju, przy czym zatrzasnął drzwi. Usiadłam na podłodze i schowałam
twarz w ręce. Po około 2 godzinach siedzenia i patrzenia w sufit drzwi
od pokoju chłopaka się otworzyły i pojawiła się tam sylwetka Niall'a.
- Co ty tu robisz?
- Hmm?
- Co robisz?
- Siedzę, nie widzisz?
- To widzę. Ale czemu tu siedzisz?
- No nie wiem, jakoś tak wyszło. Która jest godzina?
- 4:30.
- Już tak późno.
- Chodź to pokoju. - Pokazał ręką swój pokój i pomógł wstać.
- Dziękuje. - Powiedziałam, ale wyszło 'uje', bo byłam zmęczona.
- Czemu nie poszłaś do pokoju?
- Nie wiedziałam, który był wolny, a nie chciałam przez przypadek wejść do pokoju twojej mamy i jej w czymś przeszkodzić.
- Taa... Jak tak myśleć, to w sumie dobrze zrobiłaś. Idziesz?
- Nie, wolę spać na korytarzu.
- No weź.
- Tylko się droczę.
Weszłam do pokoju chłopaka i usiadłam na fotelu.
- Masz jakiś koc i dodatkową poduszkę?
- Po co?
- Bo nie będę spała na samej podłodze.
- Miałem nadzieję, że będziesz spać ze mną.
- Oh.
- W moim brzuchu zaczęło latać stado motylków. Dlaczego on tak na mnie
działał? Niestety, dla mnie, bo nie znałam odpowiedzi na to pytanie.
- Wchodzisz? - Zapytał, leżąc już w łóżku i podniósł do góry koc.
- Jasne.
Położyłam się koło Niall'a, a on zakrył mnie kocem. Było mi strasznie gorąco, więc wyjęłam nogi spod koca.
- Mogę otworzyć okno?
- Ja otworzę.
Niall wstał, otworzył okno i już leżał koło mnie.
- Czemu tu jest tak gorącą?
Myślę, że to przeze mnie.
- Nie powiem tego, nie chcę ci podnosić i tak wysokiego ego.
- Co?!
- Już nic. Do.
- Branoc.
- Czemu się na mnie wkurzyłeś?
- Powiedziałaś dobranoc, więc myślę, że powinnaś iść spać.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, jestem zmęczony.
- Okej, ale wiedz, że nie odpuszczę.
- Przygotuję się jakoś.
Odwróciłam się do Niall'a tyłem i jakoś zasnęłam po godzinie rozmyślania o wcześniejszych wydarzeniach.
Następne 4 dni spędziłam na pisaniu opowiadania, oglądanie seriali i siedzenia na Tumblrze.
Następny rozdział- 4 komentarze